Szukaj

Cera tłusta – co ja bym zrobiła, żeby się nie świecić!

Agnieszka, 19 listopad 2020
Cera tłusta – co ja bym zrobiła, żeby się nie świecić!

Skóra łojotokowa jest wpisana w genotyp, także nie ma takiej możliwości, aby ją trwale odmienić. Chociaż tutaj czas jest sprzymierzeńcem, ponieważ każda cera starzeje się w kierunku suchej.

Cera tłusta to jeden z 4 typów cery. Charakteryzuje ją zbyt mocna praca gruczołów łojowych. Ta cera jest najtrudniejsza w pielęgnacji, ponieważ ten defekt widzą inni. Bardzo ciężko jest to zataić, ponieważ znajomi widzą już z daleka jak słońce odbija się od czoła lub policzków. Taką cerę cechuje nadprodukcja sebum, rozszerzone pory, gruba skóra odporna na wiatr i mróz.


Jak dobrać krem?

To niekiedy graniczy z cudem! Znaleźć krem, po którym skóra się nie będzie świecić, a jednocześnie będzie wystarczająco nawilżona. Trzeba zadać sobie pytanie czy krem jest w ogóle potrzebny rano i wieczorem? Może jesteśmy przyzwyczajeni, że krem musi być i na siłę szukamy cudu, albo wybieramy kremy matujące, które wyrządzają więcej szkody niż pożytku.


Pamiętam jak jedna wizażystka poleciła mi krem pod podkład, mówiąc, że jak nawilżymy skórę to ona nie będzie już musiała produkować sebum i będę się mniej świecić. Ciekawa teoria, szkoda, że nieskuteczna. To znaczy, ta teoria ma sens, ale tylko jeśli skóra się przetłuszcza przez niedostateczne nawilżenie (z odwodnienia). Wtedy się mówi, że „skóra jest tak sucha, że aż się błyszczy”, ale to jest problem nabyty (przez błędy w pielęgnacji np. częste peelingi, wysuszające toniki itp.), a teraz skupmy się na tym, który dostaliśmy od matki natury.

Cera tłusta będzie wydzielała sebum z kremem czy bez. Dopiero jak odstawiłam krem na dzień i nie używałam nic pod makijaż, tylko sam tonik to wtedy skóra rzadziej potrzebowała, abym ściągała nadmiar sebum, przy pomocy bibułek matujących.

Cera tłusta posiada emolienty w nadmiarze, więc potrzebuje jedynie humektantów (kwas hialuronowy, sorbitol, d-pantenol, mocznik, mleczan sodu itp.). Dlatego tak dobrze się tutaj sprawdzają sera bezolejowe o dobrym składzie (bez alkoholu denat., glikolu propylenowego, silikonów).

Najprościej tłumacząc: jeśli skóra jest tłusta, nieodwodniona – to polecam spróbować nie używać kremu na dzień, a jeśli jest tłusta, ale odwodniona to można krem, ale bardzo cienką warstwę.


To może kremy matujące lub mocniejsze oczyszczanie?

Jak już wspomniałam, odradzam stosowanie kosmetyków matujących. One się sprawdzają raz na jakiś czas lub punktowo (strefowo), ale nigdy do codziennego użytku. Kremy matujące pochłaniają nadmiar sebum, ale nie są na tyle inteligentne, żeby zostawić w spokoju płaszcz lipidowy – efekt chwilowy, a później możemy pogorszyć sytuację.


Silne żele myjące na SLS i alkoholu, czy mydła owszem oczyszczą skórę aż piszczy, ale co z tego jak z podrażnienia rozszerzą się pory, skóra się odwodni i znów - da to efekt odwrotny od zamierzonego, czyli nadmierne błyszczenie.

Toniki z alkoholem wysuszają i podrażniają gruczoły łojowe – efekt chwilowy, a długotrwałe wysuszanie takim tonikiem spowoduje nadprodukcję sebum, ponieważ skóra będzie się bronić. Podobnie jest z długotrwałym stosowaniem toników mocno kwasowych. Zbyt niskie pH pozbawia skórę bariery naskórkowej, a później ta zaczyna się buntować – pory się rozszerzają i pojawiają się wypryski.

Oczyszczanie powinno być wbrew pozorom bardzo podobne jak przy skórze suchej – dbające o naturalny płaszcz ochronny. Delikatne żele, pianki, albo - najpierw olej, balsam, aby zrobić demakijaż, a potem lekki detergent, aby oczyścić twarz. Toniki także polecam wybierać nawilżające, regenerujące, a nie matujące, czy oczyszczające. A do pielęgnacji zalecam stosować lekkie sera, esencje na dzień (lub bardzo, bardzo cienka warstwa kremu), a na noc można się pokusić o krem przeznaczony do tego typu cery, ale żeby nie był typowo matujący.

Kosmetyki punktowe, przy problemach skórnych zalecam stosować punktowo i tylko tam gdzie jest problem, a nie na całą twarz.
Zamiast poprawiania makijażu w ciągu dnia za pomocą pudru, gdzie nakładamy kolejną warstwę na nasze biedne "pory", radzę przerzucić się na bibułki matujące, jednorazowe.


Czego unikać w kosmetykach?

Przede wszystkim alkoholu, ale nie mylić z alkoholem cetylowym, który jest alkoholem tłuszczowym i absolutnie nie wysusza. Unikać alkoholu – etanol, alkohol dentat., jedyną dopuszczalną opcją, jest taka, kiedy alkohol etylowy jest w składzie w roli konserwantu, lub rozpuszczalnika jakiegoś ekstraktu i znajduje się na samym końcu składu.

Przy skórach tłustych należy unikać składników typowo „zapychających”, które opisałam w artykule „Jak to jest z tym zapychaniem”- tutaj. Nadmiar tlenku cynku lub glinek także nie rozwiąże problemu, a jedynie da sygnał skórze, żeby produkowała jeszcze więcej sebum. Takie składniki jak najbardziej są ok, ale punktowo lub z umiarem. To samo dotyczy olejków eterycznych, jak np. olejek z drzewa herbacianego. Punktowo super, jako dodatek do kosmetyku super, ale solo może wyrządzić szkody w postaci przesuszenia, łuszczących się skórek, czy uczulenia.


Jak sobie radzić z rozszerzonymi porami?

Trzeba się zastanowić dlaczego one są rozszerzone. Jeśli z powodu podrażnienia jakimiś kosmetykami, które wysuszają, uczulają, to wystarczy je odstawić. Natomiast jeśli od zawsze były rozszerzone, to po prostu „taka nasza uroda” – wiem, ulubione hasło lekarzy. W tym wypadku nie ma sensu walczyć z naturą, a zrobić wszystko, żeby nie doskwierała tak bardzo. Można się oczywiście pokusić o kwasy, mikrodermabrazję, krem z kwasami, ale znów – uwaga, żeby nie przesadzić. Skóra może zareagować tak: czynnik drażniący, bach sygnał, żeby wydzielić więcej sebum (pory się rozszerzają), aby się obronić, potem widząc to nakładamy krem matujący oraz ciągle poprawiamy makijaż dokładając pudru w czasie dnia i zaskórnik gotowy. Dlatego tego typu zabiegi (kwasy, mikro) oczywiście polecam, ale pod okiem specjalisty i z rozwagą.

Jeśli nie będziemy zaburzać prawidłowego funkcjonowania skóry, to pory nie będą się nadmiernie rozszerzać.


Tłusta, a jednocześnie odwodniona?

Kolejnym częstym problemem jest skóra tłusta, a jednocześnie odwodniona, tłusta ale występują na niej suche skórki oraz ściągnięcie po zmyciu makijażu. Takie dziwactwo to skąd? Tutaj niestety znów wina stoi po stronie nieodpowiedniej pielęgnacji. Zbyt agresywne oczyszczanie, produktami zdzierającymi warstwę hydrolipidową, pocieranie wacikami, ściereczkami, szczoteczkami, ręcznikiem, nadużywanie maści punktowych przy wypryskach i kosmetyków matujących, ciągłe złuszczanie kwasami, to wszystko odwadnia skórę.


Podsumowując można rozpisać moje rady w postaci 7 grzechów głównych przy pielęgnacji cery tłustej:

  • używanie silnych detergentów do oczyszczania twarzy
  • zbyt częste peelingi lub za mocno wykonywane
  • codzienne pocieranie wacikami, ściereczkami, szczoteczkami, gąbeczkami, ręcznikiem
  • używanie podkładów na silikonach i z alkoholem wysoko w składzie
  • niezwracanie uwagi na skład i zbyt tłustą konsystencję kremu
  • używanie kosmetyków punktowych na całą twarz
  • codzienne używanie kosmetyków mocno matujących

Na koniec chciałam tylko dodać, że nie należy się obawiać olejów, ani z nich całkowicie rezygnować. Wystarczy wybrać oleje, które mają niski współczynnik komedogenności, czyli np. zamiast kokosowego, migdałowego, z kiełków pszenicy, lanoliny, wosku pszczelego, zachęcam pokusić się na lniany, konopny, z czarnuszki, z pachnotki, jojoba, z pestek malin. I może nie koniecznie stosowany solo, a np. kilka kropel do serum bezolejowego.

Przy skórach tłustych należy też pamiętać, aby stosować dużo mniej kremu. Ja zauważyłam, że idealna ilość dla mnie to taka, która wystarczy na pokrycie paznokcia małego palca u dłoni. Dosłownie odrobinkę!

Jest w tym wszystkim jakiś plus – my, z tłustą cerą, używamy dużo mniej kosmetyków, a zmarszczki pojawiają się później. Nasza skóra nie reaguje pieczeniem na mróz czy wiatr, a podczas makijażu nie musimy używać kosmetyków rozświetlających. Głowa do góry!