Szukaj

Częste mycie skraca życie. Popularne porzekadło, a takie prawdziwe. Czy notoryczne złuszczanie skóry może przynieść negatywnie skutki?

Agnieszka, 18 maj 2020
Częste mycie skraca życie. Popularne porzekadło, a takie prawdziwe. Czy notoryczne złuszczanie skóry może przynieść negatywnie skutki?

Pamiętam jak na wykładzie na studiach magisterskich, nasz pan profesor, który jest dermatologiem, mówił, że przychodzą do niego najczęściej dzieci z alergiami, paradoksalnie z najbardziej zadbanych i bogatych domów. Porównywał naturalny płaszcz ochronny skóry do mleka matki, a kosmetyki, które potem stosujemy do mleka modyfikowanego. Uważał, że nic nie jest tak dobre jak nasza własna naturalna ochrona.

Gruczoły łojowe i potowe powinny na skórze być! My zmywamy te substancje, a żaden kosmetyk ich nie zastąpi.” – uważał.

Dzieci wychowywane w niezbyt czystych warunkach, są bardziej odporne i mają mniej alergii.


CO DALEJ? Czy nasza skóra może panikować? TAK!

Częste oczyszczanie twarzy i wykonywanie peelingów, niestety może być szkodliwe.

Mimo iż obie te czynności to dwie różne rzeczy, to w tym artykule pozwoliłam sobie je połączyć, ponieważ mają jedną wspólną cechę, a mianowicie – ZABURZAJĄ nasz naturalny płaszcz ochronny, składający się z warstwy hydrolipidowej naskórka (substancji produkowanych przez gruczoły potowe i łojowe), a także z fizjologicznej flory bakteryjnej.

Bardzo lubię powiedzenie „częste mycie skraca życie”. Jakież ono prawdziwe :D

Gdy usuwamy naszą naturalną florę bakteryjną, która stanowi barierę ochronną, tworzymy idealne warunki do rozmnażania się chorobotwórczych drobnoustrojów. Pamiętam historię pewnej Pani, która po zabiegu złuszczania kwasowego w gabinecie, na drugi dzień została polizana przez swojego psa. Jej skóra wyglądała strasznie, przez zmiany grzybicze, które nie rozwinęłyby się przed zabiegiem.

!! Zasada jest prosta: jak nie ma fizjologicznych bakterii, to rozwijają się grzyby i inne patogeny !!

Każdy detergent ułatwia rozpuszczanie lipidów w wodzie, dlatego używając ich niszczymy w pewnych stopniu wspomniany płaszcz ochronny. Częste mycie eliminuje naturalną pobudzającą układ odpornościowy florę bakteryjną na powierzchni skóry, a to prowadzi do zaburzenia jej czynności i sprzyja alergiom.

Oczywiście nie oznacza to, że mamy przestać się myć, ale jak zawsze – ważny tutaj jest umiar.


Czynniki wywołujące zaburzenie naturalnej równowagi mikrobiologicznej skóry to:

- oczyszczanie agresywnymi środkami myjącymi (SLS),

- zbyt częste mycie skóry (więcej niż 2 razy dziennie),

- ciągłe zaburzanie pH skóry,

- nieodpowiednia dieta,

- mróz,

- przyjmowanie antybiotyków,

- stres.

Dbanie o naturalną warstwę hydrolipidową skóry, odpowiednie pH i fizjologiczną mikrobiotę ma ogromne znaczenie we wszystkich chorobach skóry!

Nie martwcie się poniżej znajdziecie kilka wskazówek jak sobie z tym radzić, a ja zdradzę również skąd się to bierze!

No dobra, ale jak szkodzi nam częste mycie, peelingowanie? Niestety szkodzi i to bardzo.

CZĘSTE MYCIE POWODUJE:

  • dermatozy ( rozwijają je chorobotwórcze drobnoustroje, które nie muszą już konkurować z naturalną florą bakteryjną o molekuły organiczne i przestrzeń)
  • zaostrzenie chorób takich jak: AZS, łuszczyca, trądzik różowaty i pospolity.

POPRZEZ CZĘSTE PEELINGI:

częściej niż co ok 28 dni, czyli tyle ile trwa proces odnowy komórkowej w naskórku (mówiąc tu o zdrowej skórze)

- pozbawiamy się naturalnej ochrony,

- narażamy skórę na przesuszenia,

- podrażnienia,

- przebarwienia,

- teleangiektazje

- zaognienie się stanów zapalnych przy trądziku.

… "JAK do tego doszło nie wiem"... - wiele z Was się zastanawia! Natomiast ja wiem i chętnie wyjaśnię!

Dzieje się tak, ponieważ martwe komórki naskórka nie są zbędne. Podczas utraty jądra, uwalniają prekursory lipidów, enzymy i peptydy antydrobnoustrojowe. W skład komórek naskórka wchodzą białka filagryny, które degradują i z nich powstaje NMF (naturalny czynnik nawilżający), który składa się z aminokwasów, mocznika, soli kwasu mlekowego i pyrolidonowego kwasu karboksylowego. A podczas przemian enzymatycznych powstają lipidy, które zapewniają szczelność warstwy naskórkowej i utrzymanie prawidłowego poziomu TEWL (transepidermalnej ucieczki wody).

Dlatego stale złuszczana skóra zaczyna "panikować"! Pozbawiając ją naturalnej ochrony, dochodzi do rozszerzenia porów, aby mogła wyprodukować więcej sebum do obrony. My ją ciągle stymulujemy do keratynizacji, więc pory się "zapychają" i niedoskonałości gotowe.

Pamiętajcie, że każde przetarcie skóry ręcznikiem, albo nawet zmycie makijażu, już pozbawia nas części tych martwych komórek naskórka.


JAK DBAĆ W TAKIM RAZIE O NASKÓREK ?! Co ja rekomenduje dla Was?

- myć twarz max 2 razy dziennie. Dwuetapowe oczyszczanie na wieczór (jeśli był nałożony makijaż) i delikatne przemycie rano. Zalecam naturalne żele, pianki na glukozydach (decyl glucoside, lauryl glucoside).

- używać delikatnych drobnoziarnistych, lub enzymatycznych peelingów co 3-4 tygodnie, nie częściej.

- unikać codziennego używania wacików, szczoteczek, ściereczek i gąbeczek.

W innym wypadku, możemy rozregulować naturalne funkcjonowanie skóry i pozbawić ją płaszcza hydrolipidowego, a nawet bytujących na niej fizjologicznych bakterii.


Co może się wydarzyć jeśli nie będziemy stosować się do zaleceń?!

Możemy być zmuszeni do sięgania po:

- produkty z probiotykami,

- prebiotykami

- do stosowania kremu, który daje silną okluzję,

- wizyty u dermatologa

Nie lepiej dbać w prawidłowy sposób o to co już mamy?


Na koniec dla chłonnych wiedzy wyjaśnię czym jest ta magiczna warstwa ochronna naszej skóry, o której tak dużo mówię.

Skóra człowieka ma bezpośredni kontakt ze środowiskiem, dlatego „wypracowała” naturalne mechanizmy obronne, przed patogenami i różnymi czynnikami, jak odwodnienie, mróz, wiatr, promieniowanie UV. Warstwa rogowa naskórka, substancje wydzielane przez gruczoły potowe i łojowe, oraz mikrobiota naskórkowa, są ściśle ze sobą związane i działają jak tarcza ochronna. Na naszej skórze, występują fizjologiczne mikroorganizmy, które ukryte w porach, po umyciu ponownie kolonizują skórę.

Ten proces może być zaburzony poprzez przyjmowanie antybiotyków lub używanie mydeł antybakteryjnych oraz przez zbyt częste mycie i peelingowanie skóry.

Szacuję się, że średnio milion bakterii zamieszkuje 1 cm2 ludzkiej skóry. I dobrze! Są one integralną częścią naszego organizmu i żyją z nami w symbiozie.

Jeśli nasza skóra jest już skolonizowana przez bakterie, to nowe (chorobotwórcze), nie będą mogły na nią wtargnąć. Gruczoły łojowe, potowe i komórki naskórka, wydzielają substancje, które tworzą na skórze lekko kwaśny płaszcz hydrolipidowy. Wspomniany płaszcz ochronny składa się m.in. z fosfolipidów, skwalenu, cholesterolu, oraz trójglicerydów, które rozpadają się na higroskopijny glicerol i wolne kwasy tłuszczowe, które działają p/bakteryjnie i p/grzybiczo. Właściwe funkcjonowanie skóry, zależy także od jej odczynu, czyli pH, które powinno być pomiędzy 4,2 a 5,6. Skóra ma lekko kwaśne pH przez wydzielanie potu, kwasu mlekowego, łoju oraz kwasów tłuszczowych. W takim właśnie środowisku – większość patogenów, po prostu się nie rozwija. Dodatkowo, tłuszcze wydzielane przez gruczoły łojowe, są pożywką dla naszych bakterii. Jeśli bakterie żyjące na skórze są "dobrze odżywione", produkują kwasy tłuszczowe, a tych z kolei nie lubią grzyby.


Podsumowując

Zdrowy rozsądek i niepopadanie w skrajności. Myć się trzeba! Ale nie 3 razy dziennie. Higiena jest bardzo ważna, jednak zbyt sterylne warunki, nie sprzyjają zachowaniu odporności.

To samo dotyczy też peelingów. Peeling wygładza, odświeża skórę, ale zbyt często wykonywany może przynieść więcej szkód niż pożytku.