Szukaj

O testowaniu na zwierzętach - znaczek króliczka na polskich kosmetykach?

Agnieszka, 9 styczeń 2020
O testowaniu na zwierzętach - znaczek króliczka na polskich kosmetykach?

Zacznę z grubej rury...

Obecnie żadna firma na terenie Unii Europejskiej nie testuje kosmetyków ani surowców do ich produkcji na zwierzętach, bo jest to niedozwolone.

Tak! W Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach. Nie wolno też sprzedawać wyrobów kosmetycznych ani surowców, które są testowane na zwierzętach.

Sama od 6 lat staram się tłumaczyć klientkom, że jeśli kupiły jakikolwiek kosmetyk w Polsce, to na pewno nie był on testowany na zwierzętach... nawet jeśli nie ma na nim znaku króliczka.


Jak to w ogóle jest z tymi oznaczeniami?

Używanie przez producentów deklaracji "nietestowany na zwierzętach” jest niepotrzebne, zgodnie z przepisami prawa określonymi w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009. A według rozporządzenia nr 655/2013/WE taki napis wręcz nie powinien się znajdować na kosmetykach, ponieważ taka deklaracja może wprowadzać konsumentów w błąd. Ale... jak to? To swego rodzaju paradoks.

Parlament UE potraktował umieszczanie takiego napisu na produktach jako sugerowanie odbiorcom, że te produkty, które nie mają tego oznakowania, SĄ w gruncie rzeczy testowane na zwierzętach.

A tak nie jest. Owszem, znaczek króliczka może być używany na produktach, które są sprzedawane poza UE, gdyż niektóre kraje na swoim rynku wewnętrznym nadal wymagają testów produktów kosmetycznych i surowców na zwierzętach.

Faktem jest jednak, że na terenie UE (w tym oczywiście Polski) od 2009 roku nie wolno testować produktów kosmetycznych na zwierzętach, a od 2013 roku nie wolno stosować w produktach kosmetycznych składników testowanych na zwierzętach.

Natomiast jest w tym wszystkim pewien kruczek.

(nie jako pisklę - choć jest to artykuł związany ze zwierzakami! - ale jako luka)

Jeśli jakaś substancja była testowana na zwierzętach przed wprowadzeniem tego zakazu, to może być ona stosowana aktualnie w produktach kosmetycznych. Chodzi o to, że wszystkie dane toksykologiczne są zachowane w przepastnych bazach danych... a praktycznie każda substancja była kiedyś przebadana na zwierzakach. Smutna prawda, po prostu tak kiedyś było.

Mój kot Miguel jest tylko pozornie obojętny - tak naprawdę cieszy się, że już nie testuje się kosmetyków na zwierzętach.


Ale właśnie - KIEDYŚ!

Tych wszystkich testów na znanych wcześniej surowcach już się nie wykonuje, ponieważ po pierwsze jest to zakazane, a po drugie nie ma takiej potrzeby, bo takie badania zostały już wykonane. A nowych surowców, których nie ma w bazach danych, także nie testuje się na zwierzętach, ponieważ zostały one "odkryte” i wprowadzane po 2013 roku - czyli, kategorycznie i nieodwracalnie - nie wolno tego robić.

Zresztą do testów używa się innych, naprawdę równie skutecznych i - mam nadzieję, że będę dobrze zrozumiana - mniej problematycznych, a tym samym bardziej opłacalnych metod, np. sztucznej skóry.

I jeszcze taka ciekawostka. Gdyby dziś ktoś chciałby być super-cruelty-free w tym sensie, że odrzucałby też produkty/surowce wytworzone dzięki archiwalnym badaniom, i na przykład rezygnował z zakupów kosmetyków z retinolem (tak, był kiedyś przebadany na zwierzętach) to... Strasznie ciężka sprawa, moi drodzy. Woda destylowana też kiedyś była przebadana na zwierzętach. I takie przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Niestety, takie były czasy...


Gwoli podsumowania!

Osobiście stoję za uczciwą konkurencją, dlatego nie umieszczam na swoich opakowaniach znaku króliczka czy deklaracji "free from"/"nie zawiera”. Wolę edukować jak jest naprawdę - a naprawdę powinniśmy się cieszyć, że zmiany idą w dobrą stronę! I zgadzam się też z tym, że to by sugerowało, że inni producenci kosmetyków naturalnych nie dbają o Wasze bezpieczeństwo i poglądy.

A to nieprawda, bo dbają. I to nie tylko dlatego, że są moralni, ale też dlatego, że tak nakazuje prawo. I dobrze!

Taka jest obowiązkowa norma, dlatego jeśli zobaczycie na polskich półkach kosmetyk ze znakiem króliczka i obok niego kosmetyk bez tego znaku - wiedzcie, że to tylko marketing; jedna z tych firm próbuje się wyróżnić czymś, czego tak naprawdę muszą przestrzegać już wszyscy.

Albo marketing, albo niewiedza - ale jeśli to niewiedza, to ja się nie gniewam... najważniejsze, że wszyscy chcemy dobrze.